Losowany scrap

Będąc u siostry wylosowałam “na ślepo” kilka materiałów z których musiałam zrobić scrap. To przykład wyzwania z książki (“52 more scrapbooking challenges“). Było ciężko(szczególnie z dziurkaczami Marthy Stewart), więc postanowiłam wybrać wesołe zdjęcie dla wybrnięcia z tematu :-) Kto wie, może kiedyś “popełnię” jakiegoś scrapa z premedytacją…Oby..:-) Najważniejsze osiągnięte – zadowolenie z siebie :D

Pamiątka z tegorocznej wyprawy na Pilsko z Radkiem. Skaczemy z radości, że udało nam się wczołgać na szczyt :-)

Londyn

W mojej pracy (korporacji outsourcingowej) statystyczny Polak nie zetknął się ze scrapbookingiem. Ludzie pytają co to i skąd się wzięło. Wielu szukało różnych definicji w Internecie. Przy okazji dało mi to do myślenia co tak naprawdę powinien zawierać mój pierwszy scrap. Zostałam bowiem poinformowana, że dawniej była to forma przekazywania historii. Pewnego rodzaju pamiętnik, którego podstawę stanowi obraz. A obecnie – sztuka ręcznego tworzenia albumów, która często zawiera pamiątki.

Wzięłam to sobie do serca i mój pierwszy scrap opowiada historię mojego półrocznego pobytu w Londynie w 2007 roku. Jedynymi scrapookingowymi elementami są papier z mapą tego miasta i kilka kolorowych ćwieków. Reszta to już przywiezione z podróży prawdziwe śmieci (w końcu scraps!) a dla mnie bezcenne pamiątki ;-)

Moja siostra już wtedy tworzyła różne różności :-) Wysłała mnie do pewnego sklepu w centrum Londynu. Chciałam jej przywieźć coś co jej się przyda. Poprosiła o pieczątkę. Nie spodziewałam się (tym bardziej wtedy), że w sklepie tym będzie cała ściana pieczątek ;-) Jeszcze długo ten sklep zostanie mi w pamięci, bo u nas to hobby wciąż na tyle niepopularne, że sklepy mamy internetowe.

Na scrapie umieściłam historyczny rachunek z tego sklepu (ale tyłem, aby siostra nie dowiedziała się, że zbankrutowałam  ;-) ) pod różową gitarą.

W centrum Londynu pojawiają się cykliczne, uliczne wystawy. W czasie mojego pobytu były to kolorowe gitary, kopie instrumentów znanych muzyków. Były tak śmieszne, że zapragnęłam mieć zdjęcia ze wszystkimi (a myślę, że było ich kilkadziesiąt). Niestety fotograf się nie zgodził, ale na pocieszenie zrobił mi z kilkoma :-)

Na koniec jeszcze nazwy wielu miejsc (a i tak nie wszystkich, bo nie sposób było to zawrzeć), które miałam okazję odwiedzić – wycięte z ulotek informacyjnych danych obiektów. A jak wiele zostało jeszcze do zobaczenia…

Moim zdaniem całość wyszła trochę “naciepana”, ale całe moje serce w tym scrapie, więc to na pewno nie mój pierwszy i ostatatni :-)

Pozdrawiam wszystkich, którzy dotarli do końca tej historii :-)

Co potrafi wyczarować moja siostra – scrap by Latarnia

Przedwczoraj na blogu mojej siostry Latarni (ciasteczka), czyli Agnieszki ujrzałam ten piękny scrap i popłakałam się.  Przedstawia wzruszającą historię z mojej rodzinny, którą również ja chciałam się z wami podzielić. O czym przeczytacie więcej TUTAJ.

Nasz dziadek był fotografem z wielkim poczuciem humoru. Uwielbiam jego zdjęcia – te ze scrapa w których między innymi pannę młodą zamienił na siebie, ubawiły mnie niesamowicie. To wszystko bez photoshopa – wyobrażacie to sobie dzisiaj?

Obecnie, do 14 lipca na forum scrappassion trwa głosowanie w konkursie “Najważniejsze jest…”- rodzinny retr, w którym ten scrap, bierze udział. Wszyscy zalagowani na forum mogą oddać swój głos TUTAJ. Warto tam zajrzeć i pooglądać prace :-)

A ja ostatnio sporo produkuję i mam nadzięję w najbliższym czasie wreszcie coś opublikować, bo pomysłów (a po zlocie i materiałów!:) ) mi nie brakuje :-)   Powstał ostatnio pierwszy album a tym postem otwieram na swoim blogu kategorię scrapbooking. Kto wie, może już niedługo mój pierwszy scrap? :-)